Pierwsza Podróż - mój pierwszy E-BOOK już w sprzedaży!

Pierwsza Podróż - mój pierwszy E-BOOK już w sprzedaży!


W końcu moje pierwsze "internetowe dziecko" jest już w sprzedaży!


OPIS

Pierwsza podróż to historia o marzeniach, ludziach i pierwszych krokach w świecie turystyki. To książka będąca zbiorem wspomnień z różnych stron świata. Ukazuje nie tylko jasną stronę podróży, ale również tłumaczy, dlaczego podróż może złamać Ci serce.

Pierwszy raz publicznie opowiadam o swojej drodze do miejsca, w którym teraz jestem: jak znalazłam się na studiach turystycznych, dlaczego zaczęłam podróżować autostopem, jak tanio jeździć po świecie, dlaczego rzuciłam pracę w biurze podróży i zostałam pilotem wycieczek w Grecji, zdradzam też powód przepłakanych nocy podczas pierwszych praktyk zagranicznych.

To zbiór wspomnień o spełnianiu marzeń, walce z własnymi słabościami i trudnych decyzjach.



Ebook "Pierwsza podróż" jest podzielony na jedenaście rozdziałów:

WSTĘP

JAK TO SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO
Studia turystyczne, pierwsze podróże za granicę i niespełnione marzenia

PIERWSZA PRACA ZA GRANICĄ
Praktyki w Grecji – pierwsza wielka podróż i co wniosła do mojego życia

WYŚCIG AUTOSTOPEM I TANIE PODRÓŻOWANIE
Wyścig autostopem z Polski do Albanii – jak tanio podróżować po świecie i czy faktycznie chodzi o pieniądze

MARZENIE O WIELKIM ŚWIECIE
Jak znalazłam odwagę, by spełnić marzenie o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych

HAWAJE
Wielki powrót do USA

PRACA W TURYSTYCE
Jak zaczęła się moja przygoda z pracą w turystyce i czemu zostałam pilotem wycieczek, mając ciepłą posadę w biurze podróży

SAMOTNA PODRÓŻ
Wyprawa przez Rumunię – jak podróże dały mi przyjaciółkę, po czym odebrały ją bezpowrotnie

GRECJA MOIM DOMEM
Kulisy pracy pilota wycieczek – o tym, jak zamieszkałam na wyspie w Grecji

AUSTRALIA I NOWA ZELANDIA
Trzymiesięczna podróż autostopem – jak wygląda szczęście i kryzys w podróży

ZAKOŃCZENIE



 "Pierwsza podróż" to:

  • prawdziwe historie i wspomnienia, 
  • prawdziwi ludzie, 
  • relacje z podróży z różnych części świata, 
  • przygoda, 
  • porady i sposoby na tanie podróżowanie, 
  • jak wygląda praca w turystyce od środka, 
  • przekraczanie granicy komfortu,  
  • dawka ogromnej motywacji aby zacząć spełniać nawet najbardziej nierealne marzenia,



Informacje dodatkowe o książce: 

  • Ebook liczy 354 strony (w tym wiele barwnych fotografii mojego autorstwa)
  • Ebook jest dostępny tylko w formacie PDF (format A4).
  • Ebook jest zabezpieczony przed piractwem specjalnym znakiem wodnym - indywidulanym dla każdego klienta (znak wodny nie utrudnia czytania, jest niemal niewidoczny).
  • Płatność dostępna tylko w postaci przelewu tradycyjnego.
  • Wszelkie prawa do produktu są zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu ebooka w jakiejkolwiek postaci jest zabronione.
  • Wszystkie historie opisane w książce są prawdziwe.

Cena regularna E-BOOKA: 45,00 PLN


UWAGA: w zawiązku z tym, że ebook jest sprzedawany w ramach działalności nierejestrowanej, przez obowiązujące z tym ograniczenia ilość ebooków do sprzedaży w ciągu miesiąca jest ograniczona. W przypadku wyczerpania zapasów, sprzedaż jest ponawiana z pierwszym dniem kolejnego miesiąca.



Jak dokonać zamówienia ebooka?

* Do złożenia zamówienia potrzebny jest: aktywny adres e-mail oraz możliwość dokonywania płatności internetowej za pomocą przelewu. 

  1. Proszę o złożenie zamówienia poniżej, klikając na okładkę książki, dodanie produktu do koszyka i następnie postępuj zgodnie z wyświetlanymi krokami (przy podaniu maila trzeba obowiązkowo zaznaczyć okienko "Zgadzam się z warunki i zasady"):
    ):



  2. Po złożeniu zamówienia w ciągu 24h zostanie wysłany do was email z potwierdzeniem złożenia zamówienia oraz danymi do przelewu w celu opłacenia produktu. 

    UWAGA: Jeśli nie jest widoczna opcja "Dodaj do koszyka" oznacza to, że miesięczny limit sprzedaży został osiągnięty.

  3. Od momentu otrzymania danych do przelewu, masz 3 dni robocze na opłacenie zamówienia - po tym czasie zamówienie zostanie anulowane.

    UWAGA - maile mogą wpadać w SPAM.

  4. W ciągu 48h po zaksięgowaniu wpłaty, zostanie wysłany link do pobrania książki, na podany w formularzu zakupu adres email - plik jest wysyłany przy pomocy strony wetransfer.com (na pobranie produktu jest 7 dni).

  5. Informacje dodatkowe:
    - na życzenie wystawiam fakturę za zakupiony produkt (prośbę o fakturę należy wysłać na adres mailowy kontakt.ebook@wp.pl)
    - złożenie zamówienia oznacza akceptację Regulaminu i Polityki Prywatności - regulamin i polityka znajduje się na samej górze strony lub aby przejść do regulaminu i polityki kliknij TUTAJ
    - proszę o zwracanie uwagi na ewentualne adnotacje na samej górze postu: mogą one dotyczyć np ewentualnych opóźnień lub informacji, że limit sprzedaży na dany miesiąc został osiągnięty
    - wszelkie pytania i problemy proszę kierować na adres mailowy kontakt.ebook@wp.pl

Chcesz dowiedzieć się więcej informacji o książce, zobaczyć przykładowe strony e-booka albo przeczytać opinie innych osób?

Wejdź na mojego instagrama: @patrycja_podhorodecka_travel

W wyróżnionej relacji "EBOOK" znajdziesz wszystko w jednym miejscu!:)


  • Kobieta w podróży - jak się przełamać i nie zwariować?

    Kobieta w podróży - jak się przełamać i nie zwariować?

         Jedna z obserwatorek mojego instagrama zaproponowała ten temat do napisania na blogu i myślę, że to całkiem ciekawa sprawa. W końcu stereotyp związany z kobietą jest wszystkim znany w każdej dziedzinie życia. Ale że jedziesz? Tak daleko? Autostopem?! Sama?!  - tak, ja też to słyszałam wiele razy i próbowałam nie zwariować. W tym poście opowiem trochę o moim doświadczeniu podróżniczym jako płeć piękna, jak przełamać się do podróżowania będąc kobietą oraz jak nie zwariować przy tych wszystkich stereotypach.

    Dlaczego kobieta podróżująca bez samca tak dziwi innych?
        W sumie nie ma różnicy czy jedziesz sama czy z inną dziewczyną - na bank usłyszysz pytania, czy się nie boicie? Ale jak to tak? "Słyszałem, że kuzyn koleżanki mojej siostry miał jedną znajomą i ją zgwałcili i zabili." - to chyba jedno z moich ulubionych:)
        Owszem, kobieta jest bardziej narażona teoretycznie niż mężczyzna, ale to nie tyczy przecież tylko podróży. Idąc do sklepu po bułki też może Cię ktoś napaść, ale nie będziesz przecież wysyłać za każdym razem faceta do sklepu, bo ktoś może Cię zaatakować. Jeśli mam myć szczera to uważam, że kobiety są dużo bardziej rozsądne w podróży - nie pchają się gdzie ich nie chcą, nie ryzykują nielegalnych i niebezpiecznych akcji itd. To po prostu kolejny dziwny stereotyp, którym nie należy się przejmować.

    Boję się - to normalne?
        Strach jest normalną sprawą zawsze i wszędzie, tak samo jak stres przed egzaminem. Oczywiście nie można robić nic na siłę i jeśli masz przez to cierpieć, nie korzystać z wyprawy i tylko żyć strachem i stresem to zrezygnuj. Ale mała obawa jest normalną sprawą i sama zawsze przed wyjazdem ją mam. Po części to dobrze, że się boisz. To wyostrza twój instynkt. Jesteś bardziej czujna, ostrożna i  pierw myślisz, a potem robisz. 

    No to w końcu lepiej samej czy nie?
        W sumie trochę zależy od twojego charakteru. Ja nie podróżowałam dużo sama - najczęściej moje samotne przejazdy np: autostopem to był głównie jednodniowe tripy (np: w Grecji), ale też jeździłam sama stopem po Rumunii przez tydzień ("sama" bo masę ludzi poznałam/spotkałam po drodze też:)), Ale ja serio nie lubię jeździć sama. Lubię mieć z kim pogadać, a jak gdzieś utknę to zawsze utknę z kimś:) Najlepiej przyznam się, że podróżowało mi się w parze z drugą kobietą. Podróżowałam serio z różnymi ludźmi - znajomi, przyjaciele, obcy całkiem ludzie (w tym faceci) i mimo iż ludzie zazwyczaj wspaniali, to najlepiej dogadywałam się z drugą kobietą - teraz mam już faceta swojego, więc się zmienia trochę ale nie będę generalizować haha.
       A gdzie szukać kompanki, skoro sama się jednak boję? Ja polecam głównie grupy na facebooku: Podróżniczki, Szukam towarzysza podróży i wiele innych. Wystarczy post, że szukasz koleżanki na wyprawę, napisać coś o sobie + dobrze nakreślić gdzie chcesz jechać i w jakim terminie. Uwierz mi, że jest masa kobiet chcących jechać, ale nie mają z kim.

    Jak pozbyć się wątpliwości?
       Pierw zadaj sobie pytanie - dlaczego chcesz wyruszyć w podróż i co możesz z tego mieć? Serio. Odeślę Cię na chwilę do mojego innego posta pt:  Dlaczego warto podróżować? (post ten znajdziecie z zakładce "inne"). Myślę, że kiedy uświadomisz sobie jak wiele Cię omija to część wątpliwości ustąpi sama. Ja mam tak zawsze.
       Większość ograniczeń jest tylko w naszych głowach. Przebywamy wśród ludzi, którzy nigdy nic nie osiągnęli, ale do dawania rad są zawsze pierwsi. Ustal więc swoje priorytety, posłuchaj ludzi, którzy motywują do działania i którzy serio coś w życiu osiągnęli. Przeczytaj książkę M. Wojciechowskiej "Przesunąć horyzont" - ogromna dawka motywacji i solidny kop w dupę.

    Ja się zdecydowałam - jak teraz przekonać bliskich i rodzinę, że kobieta w podróży nie oznacza gwałtu i morderstwa?
       Po pierwsze ustalmy, że są ludzie którym wytłumaczysz coś i są tacy, którym nigdy nic nie wytłumaczysz. Niektórzy są starej daty albo żyją w swoim świecie słuchając tylko tego co wiadomości w TVP przyniosą. Mimo wszystko warto zawsze spróbować wytłumaczyć bliskim powód naszych decyzji. 
       Po pierwsze partner (jeśli takiego mamy) - zawsze powinien wspierać, a nie tylko ograniczać. Oczywiście, że czasem trzeba będzie pójść na kompromis i znaleźć wspólny język, ale nigdy nie daj się zamknąć. Jeśli nie możecie/nie chcecie wyjechać razem, przekonaj go, że podróż z przyjaciółką (albo samotna) dobrze Ci zrobi. Da ci to możliwość na spojrzenie na życie z dystansem, zaznanie nowej przygody i lekkiej tęsknoty, która dobrze wam zrobi. A przecież jest teraz internet i masa innych sposobów na komunikację.
       Rodzice i przyjaciele to już dla mnie jest raczej kwestia poinformowania, niż przechodzenia na kompromis. Oczywiście, mówię gdzie jadę, na jak długo i co będę robić starając się wytłumaczyć od razu, że jestem rozsądna i umiem o siebie zadbać. Warto dodać dlaczego jest to dla was ważne, jak wiele znaczy i co możecie z tego mieć - szkolenie języka obcego, nowe znajomości, poznawanie kultur, reset w głowie itd. Z doświadczenia wam powiem, że najgorsze będą pierwsze wyjazdy, a potem bliscy sami do tego już przywykną:)


    Kobietki - świat stoi dla nas otworem, więc nie bójmy się wyciągnąć po to rękę!
    Najgorszy zawsze mówię, że jest ten pierwszy krok - później będzie już z górki. Mam nadzieję, że ten wpis chociaż troszkę was zmotywował, dał do myślenia albo nawet rozwiązał jakiś mętlik siedzący w waszej głowie :)



    Hawaje nie tylko dla bogaczy - jak zwiedzać i co zobaczyć?

    Hawaje nie tylko dla bogaczy - jak zwiedzać i co zobaczyć?


       Z czym kojarzą mi się Hawaje? Pierwsza myśl to rajskie plaże, serfowanie na falach w oceanie i widoki z Parku Jurajskiego. Z dzieciństwa moja ulubiona bajka Lilo & Stitch, która była moją chyba pierwszą "podróżą" do tego raju.
       Hawaje są drogie. Tutaj nie będę kłamać, bo jeśli ktoś chce spać w hotelu i jeść codziennie w restauracjach to wydacie fortunę. Sprawdzając booking czy inne możliwości zakwaterowania ceny były kosmiczne - przynajmniej dla mnie jako budżetowego podróżnika. Jak więc wylądowałam na Hawajach? W roku 2018 wyjechałam po raz drugi na program Camp USA z biura Camp Leaders Poland. Po skończonej pracy na campie oczywiście zostałam w Stanach dłużej i rozpoczęłam miesięczną podróż Miami-Nowy Orlean-Hawaje.


    Jak wyglądała w skrócie moja podróż?

      Byłam na 3 wyspach: Oahu, Kauai oraz Maui. Na dwóch pierwszych byłam tydzień na każdej, zaś na Maui byłam 5 dni. Lot na wyspy miałam z Nowego Orleanu (do Honolulu) zaś powrotny był już do Polski (z przesiadką w LA, Zurich i potem do Wrocławia). Podróżowaliśmy ekipą w 8 osób przez cały czas. Na każdej z wysp wypożyczaliśmy dwa auta dodge caravan i one były naszym domem. Nie korzystaliśmy z hoteli, a spaliśmy na dziko - plaże, campingi oraz couchsurfing. Jedzenie kupowaliśmy głównie w Walmarcie (tani supermarket) i sami przygotowywaliśmy posiłki, a restauracje zdarzały się tylko od czasu do czasu.


       Nie jestem w stanie wam odpowiedzieć dokładnie na pytanie: Ile wydałam na tą wyprawę? Wtedy jeszcze nie prowadziłam kosztorysu wyjazdów, a w międzyczasie sporo wydawałam na miejscu na zakupy niezwiązane z samą podróżą. Spróbowałam jednak zrobić małą kalkulację i myślę, że wydałam ok 1000 USD na same Hawaje, a w tym wliczamy:
    • wyżywienie
    • samochód z ubezpieczeniem
    • paliwo
    • ewentualne opłaty za campingi
    • atrakcje na miejscu (bilety wstępu itd)
    • loty między wyspami (miałam dwa: z Oahu na Kauai i z Kauai na Maui, każdy ok 100USD + 25 USD za bagaż).
       Oczywiście wy planując wyjazd dochodzi wam lot z Polski (albo innego miejsca z którego przybywacie) co jest dość dużym wydatkiem. No ale do rzeczy - jak zaplanować wyjazd na Hawaje i na co zwrócić uwagę?


    Formalności wjazdowe i kiedy lecieć?

       Wiecie o tym lub nie, ale Hawaje to stan należący do USA więc przepisy wjazdowe tam obowiązują nas takie same jak na część kontynentalną kraju. Od listopada 2019 roku nie mamy obowiązku wizowego - ale warto śledzić na bieżąco wszystkie przepisy, bo one często się zmieniają. Tak czy siak potrzebujemy paszport i dopełnić całej papierologii na wjazd na terytorium Stanów Zjednoczonych.
      Termin? Nie ma w sumie sezonu na Hawajach. Tam sezon jest cały rok z wysokimi temperaturami, ale polecam unikać okresu sierpień-październik - jest to okres huraganów. Nie są one często i co roku, ale możecie mieć pecha.


    Transport na wyspy i między wyspami

        Jak na prawie każdym dalekim kierunku - szukaj biletu już na minimum pół roku wcześniej. Lecąc z Polski bądź nastawiony na minimum dwie przesiadki. Zazwyczaj pierwsza jest gdzieś w Europie, a druga będzie w USA. Loty między wyspami możesz szukać już bez wielkiego przyspieszenia (my rezerwowaliśmy nawet na kilka dni wcześniej). Między wyspami lata zazwyczaj Hawaiian airlines i lot kosztuje ok 100 USD (bez bagażu głównego). Uprzedzając pytanie - nie ma statków/promów między wyspami. 
        Dobra cena? Myślę, że za 3000-3500 zł możecie już znaleźć loty z Polski. Jeśli znajdziecie coś w okolicach 2000-2500zł to nie zastanawiajcie się, bo to jest rewelacyjna cena. Ważne: zawsze sprawdź, czy lot jest na jednym bilecie. Nie łącz osobnych lotów, bo w razie opóźnienia możesz nie zdążyć na kolejny lot i wtedy on przepada. Nie należy ci się nic, no i musisz kupować 'na już' nowy bilet, który będzie kosztował majątek.



    Wybór wyspy - która i ile?

      Archipelag wysp obejmuje osiem głównych wysp, a należą do nich: Big Island, Oahu, Kauai, Molokai, Lanai, Maui, Nihau i Kaholawe. Każda wyspa piękna i ma coś cudownego do zaoferowania. Mają jednak różnice - Big Island to głównie wulkany i lata, Ohau to słynne Honolulu a Kauai to widoki z Parku Jurajskiego. Musisz zrobić dokładną analizę atrakcji i tego co chcesz zobaczyć. Nie doradzę Ci która lepsza, bo każdego będzie interesować coś innego.
       Ile wysp? Pierw musisz sobie powiedzieć ile masz czasu. Wyspy duże nie są i w większości można objechać je dookoła autem w 3h. Jednak pamiętaj, że pośpiech potrafi zniszczyć całą radość. Uważam, że na jedną wyspę trzeba poświęcić minimum 5 dni - chociaż szczerze mówiąc byłam na Maui 5 dni i uważam, że było to troszkę za mało aby się nią nacieszyć. 


    Poruszanie się po wyspie

       Z transportem publicznym jest tam podobno kiepsko - mówię podobno, bo tak mi każdy mówił, ale sama nie próbowałam nawet z niego korzystać. My zdecydowaliśmy się na uważam najlepszą opcję, czyli wypożyczenie samochodu. Wypożyczalni jest mnóstwo i mają oni różne oferty. Ważne, abyście zwrócili uwagę aby mieć pełne ubezpieczenie oraz brak limitu kilometrów. Dodatkowo pamiętajcie, że w USA można prowadzić auto jak ma się skończone 21 lat, a jeśli jesteś poniżej 25 lat to obowiązuje dodatkowa opłata za młodego kierowcę. Autem dojedziesz wszędzie i nie marnujesz czasu.
       Podobno też działa tam świetnie autostop - nie próbowałam, bo nie miałam czasu. Jeśli nie ogranicza Cię termin, to zdecydowanie polecam taką formę podróży!


    Spanie - na dziko czy hotele?

       Jak wspomniałam wcześniej - hotele są drogie. Możecie sprawdzić booking i inne strony, ale w większości są to niemałe pieniądze. Oczywiście jeśli masz na to $$$ i jesteś wygodną osobą, która ceni sobie komfort to jak najbardziej hoteli jest cała masa. 
       My zdecydowaliśmy się spać na dziko - czasem w nielegalnych miejscach jak dzikie plaże, czasem  campingi (w większości są płatne, ale mamy za to często normalną łazienkę itd) no i oczywiście w namiocie albo aucie. Namiot możecie kupić na miejscu za nawet już 40$.
       Warto też spróbować Couchsurfingu. Przypomnę o co w nim chodzi - jest to portal, gdzie podróżnicy oferują noclegi u siebie całkowicie za darmo. Nie jest to jednak hotel, pamiętajcie. Mogą oferować pokój, sofę w salonie albo kawałek podłogi w swoim pokoju. Zazwyczaj wszystkie "udogodnienia" mają opisane na swoim profilu. Jak zacząć korzystać? Pobierasz aplikację, uzupełniasz profil (dodaj sporo zdjęć i dobrze uzupełnij informacje) i później szukasz gospodarzy. Warto sprawdzać opinie, które opublikowali inni na ich profilu aby uniknąć nieprzyjemnych sytuacji (nigdy nie wiesz na kogo trafisz). Pamiętaj, że dobrze po powrocie jest też zaoferować swój dom dla innych - to działa w obie strony. Nam się udało w CS na Hawajach, ale ostrzegam, że nie ma zbyt wielu hostów na wyspach.


    Wyżywienie

      Myślę, że jak w każdej podróży - jeśli chcesz jeść w restaracjach to zapłacisz sporo, ale jak chcesz zaoszczędzić to sam przygotuj sobie posiłek. Na Hawajach jest tani supermarket Walmart (znany w całych Stanach) i znajdziecie tam naprawdę wszystko. Możecie zakupić kuchenkę gazową i inne rzeczy, ale pamiętajcie aby rzeczy świeże nie trzymać w aucie, bo przy tych temperaturach szybko się zepsują.
       Mimo wszystko oczywiście polecam iść od czasu do czasu spróbować lokalnych rzeczy - wypić świeżego ananasa, zjeść pyszne krewetki czy chociażby pizzę Hawajską:)


    Co zobaczyć na wyspach?

        Pytanie ciężkie, bo w sumie każdemu może się podobać co innego. Ja zrobiłam w internecie dokładny "przegląd" informacji i miejsc, jakie są na wyspach i po prostu zaznaczyłam swoje must see na każdej destynacji. Jak wspomniałam byłam na trzech wyspach i na mojej liście znalazły się miejsca jak:

    Oahu:
    • Honolulu – Pearl Harbor, Aloha Tower, Waikiki Beach
    • Diamond Head - hike
    • Manoa falls
    • Lanikai beach (cudowna plaża, serio)
    • Ho’omaluhia Gardens
    • Valley of Temples
    • Haiku stairs (schody do nieba - nielegalny szlak)
    Kauai:
    • Kalalau Trail
    • Queensbath
    • Moloaa bay
    • Wailua falls
    • Kalalau lookut (hike)
    • Waimea Canyon
    Maui:
    • Road to Hana (koniecznie przejechać całą drogę)
    • Wainapanapa state park – czarna plaża
    • Twin falls
    • Haleakala state park
    • Iao Valley

       Co do innych wysp to się nie wypowiem, bo nie sprawdzałam atrakcji. Tak czy siak polecam każdemu usiąść samemu i przejrzeć polecane miejscówki na wyspie i zrobić swoją własną listę marzeń:)


    Haiku Stairs - nielegalny szlak na Oahu

         Niniejszy zapis o Haiku nie ma zachęcać do wchodzenia na szlak zwłaszcza, że jest to nielegalne. Opisuję jedynie swoje prywatne doświadczenie.

        Miałam robić o tym szlaku osobny post, ale w sumie czemu nie opisać szlaku już tutaj aby całość była w jednym miejscu. Baaardzo dużo osób pisze do mnie o ten szlak - jak? gdzie? czy serio nielegalne? 

         Co to w ogóle jest? Haiku stairs to znawe inaczej "Schody do nieba", zostały zamontowane jako drewniane na Oahu podczas II wojny światowej. Prowadziły na szczyt Puu Keahiakahoe przez mglisty, wiecznie zielony las porastający zbocza pasma Koolau i zapewniały żołnierzom dostęp do stacji radiowo-nadawczej. W latach 50. XX wieku drewniane stopnie zastąpiono metalowymi. 30 lat później zlikwidowano stację, a szlak został zamknięty. Były plany aby szlak był uznawany za legalny. Pierwszą przeszkodą w tych planach jest niechęć władz. Departament sanitarno-wodociągowy w Honolulu, który jest zarządcą Haiku Stairs, chce całkowicie usunąć schody jako zagrożenie dla ludzi. Friends of Haiku Stairs przekonują jednak, że szlak jest całkowicie bezpieczny, nie można się na nim zgubić, a likwidację schodów, będących także świadectwem historii Hawajów, nazywają "krótkowzroczną głupotą". Mimo to szlak jest nielegalny, policja pilnuje i jeśli nas złapią to grozi nam 1000 USD mandatu a nawet rozprawa sądowa.


     Wejście od legalnej strony

      Myśl o takim mandacie trochę osłabiła mój zapał, ale nie zrezygnowałam z pomysłu chcąc zacząć wchodzenie jeszcze przed wschodem słońca (mniejsza szansa na złapanie). Dowiedziałam się jednak na grupach podróżniczych, że jest opcja aby wejść teoretycznie "legalnie", ale nie idąc schodami. O co chodzi? Wejść od drugiej strony. Tamte szlaki są legalne, a jeden z nich prowadzi do stacji na szyczcie Haiku. Będąc ze stacji można wejść częściowo na schody już i porobić zdjęcia, przejść się szlakiem. Powrót oczywiście zrobiliśmy tam samo tą "leganą" stroną. 


       Legalne wejście jest od strony Moanalua Valley Trail (punkt startowy 1849 Ala Aolani St, Honolulu). Jest tam też parking (był bezpłatny ale nie wiem jak jest teraz) i stamtąd można już  pokonać łącznie w obie strony około 5,2 milową trasę. Gdzie jest haczyk? Ta legalna strona jest DUŻO bardziej niebezpieczna, niż same schody. Jest stromo, no i sporo wspinania po linach. Wiatr często dość mocny nie pomaga kiedy po obu stronach masz wielką przepaść. Szlak jest często bardzo błotnisty i prowadzi po szczytach gór, przez strumyki oraz zarośla. Jeśli się wybieracie to koniecznie zakupić rękawice, buty dobre (chociaż ja w gównianych dałam radę) no i kurtkę nawet jak jest mega gorąco.
       No i warto mieć kondycję - szlak nie jest krótki i prosty:)

    Kochani :)

    Ja już żegnam się z wami w tym poście o Hawajach - ewentualne pytania zadawajcie w komentarzach - na pewno odpowiem! 
    Jak chcecie zobaczyć więcej moich zdjęć z Hawajów to zapraszam na mojego podróżniczego instagrama @patrycja_podhorodecka_travel.

    Chcę być rezydentem lub pilotem wycieczek za granicą - jak się za to zabrać?

    Chcę być rezydentem lub pilotem wycieczek za granicą - jak się za to zabrać?


      Branża turystyczna - szeroka i dająca masę możliwości. Pozwalająca na podróżowanie i zwiedzanie świata. Wszystko zależy w sumie od waszego charakteru, chęci i zapału. Ja próbowałam już wielu dziedzin w turystyce: zaczynając od pracy w hotelu, przez studenckie Work&Travel, później biuro podróży i pracę jako konsultant ds turystyki, aż po pracę pilota wycieczek, a teraz w planach rezydenta turystycznego.
       Dodam tylko, że ten post nie jest przez NIKOGO sponsorowany.

    Jak wybrać pracę i czy się w ogóle do tego nadaję?

       Jak wspomniałam wyżej - prawdziwą pracę w branży zaczęłam od pracy w biurze podróży (dokładniej Wakacje.pl) jako konsultant ds turystyki. Dało mi to masę możliwości i doświadczenia: znajomość oferty wielu organizatorów, poznanie działania ubezpieczeń, programy komputerowe i oczywiście ogólna znajomość świata i destynacji. Nauczyłam się wiele i uważam, ze ta praca  to była jedna z lepszych decyzji. Dlaczego więc po 8 miesiącach zrezygnowałam i z biura uciekłam znów do słonecznej Grecji, gdzie pracowałam przez sezon jako pilot wycieczek?
       Nie ma na to jednej odpowiedzi. Głównym czynnikiem był chyba fakt, że ja jestem powsinoga i za biurkiem się męczę. Nie lubię siedzieć na tyłku w papierach. Nie na z byt długi okres czasu. Wolę pracę z ludźmi w terenie, kiedy coś się nieustannie dzieje. Dodatkowo też były inne czynniki: lepszy zarobek, możliwość rozwoju, chęć zwiedzenia świata itd. 
       Nim jednak zaczniesz obmyślać plan jak zostać pilotem czy rezydentem musisz wiedzieć kilka ważnych kwestii i zrobić uczciwy rachunek sumienia: czy się na to nadajesz i na pewno chcesz się za to zabierać? Praca w tym zawodzie to nie tylko piękne widoki, zwiedzanie świata i przekazywanie tej wiedzy innym. To jest życie przez kilka miesięcy za granicą(zazwyczaj w sezonie letnim od maja do października). To jest ciężka praca, która wiele razy wystawi Cię na próbę.
        Po pierwsze kontakt z ludźmi - turyści to nie są niskobudżetowi backpackersi. Płacą za wakacje marzeń i mają wymagania, czasem zbyt wielkie co do tego co sami zakupili. Musisz umieć z nimi rozmawiać i być uśmiechnięty mimo, że czasem najchętniej byś się rozpłakał z bezsilności.
         Jako rezydent jesteś 24h pod telefonem - musisz rozwiązywać wszystkie problemy turystów, nawet te najdziwniejsze. No a niestety często ludziom szybciej przychodzi narzekanie, niż cieszenie się z wakacji. Często wymagana jest dobra umiejętność kierowania samochodem (dojazdy między hotelami) no i nocne wyloty i przyloty na lotnisko. Tutaj nie ma często podziału na dzień i noc, a przynajmniej nie dla turystów:)
       Jako pilot pracujesz całe dnie bez względu na pogodę. Tutaj nie ma klimatyzowanego biura, a najczęściej towarzyszy Ci upał i duża wilgotność powietrza. Musisz nie tylko mówić do ludzi (i umieć tą wiedzę przekazywać) ale też pilnować turystów, aby nie mylili godziny zbiórek, czy liczyć ich za każdym razem, no bo często z nimi jak z dziećmi - lubią się zgubić:)
       No i wiele osób "rozum" zostawia w domu, no bo przecież tam lecą "tylko" na wakacje:)


    Jakie więc mamy możliwości na szkolenia na naszym polskim rynku?

       Opiszę dwie chyba najpopularniejsze opcje, z którymi albo ja/albo moi znajomi mieli do czynienia. Mowa tutaj o Akademia Rainbow oraz Kadry Turystyki. Możliwe, że już słyszeliście o tych dwóch firmach oferujących szkolenia dla pilotów/rezydentów/animatorów, a jeśli nie to z chęcią wam przybliżę temat.
       Akademia Rainbow to nic innego jak biuro Rainbow Tours, o którym na pewno słyszeliście. Posiadają oni swoją akademię, gdzie szkolą przyszłych pilotów, rezydentów oraz animatorów. Nie będę opisywać wam dokładnych informacji o każdym kursie, podawać ceny itd bo wszystkie niezbędne informacje znajdziecie na ich stronie internetowej https://akademiarainbow.pl/.
       Oczywiście po ukończeniu szkolenia dostajecie dyplom, no i co jest bardzo fajnego w Rainbow - często macie gwarantowaną pracę na najbliższy sezon. Osobiście znam osoby, które ukończyły ich szkolenia i są bardzo zadowolone - sama myślę, czy w przyszłości o takie szkolenie u nich się nie pokusić (jak zrobię to na bank zdam relację:))


       Koleją firmą, z którą miałam już kontakt bezpośredni to są Kadry Turystyki. Posiadają oni masę szkoleń od rezydentów, pilotów po nawet pracowników biur podróży. Nie miałam osobiście u nich robionego typowego szkolenia dla pilotów, ale ich firma szkoliła pracowników biura podróży Grecos, z którym pracowałam w ostatnim sezonie. Mieliśmy w Poznaniu 2 dni bardzo fajnego szkolenia, no i między innymi właśnie uczestniczyłam w szkoleniu pilotów przez Kadry Turystyki. Obie osoby prowadzące miały mega pozytywne nastawienie i podejście. Potrafili świetnie przekazać wiedzę i pokazać nam jak zastosować to wszystko w praktyce.
       Ponownie nie będę opisywać wam szczegółów ich oferty, bo tą wraz z cenami znajdziecie na ich stronie internetowej https://kadryturystyki.pl/. Tutaj również kurs kończycie z dyplomem i co najważniejsze - masą wiedzy.


    Jak szukać pracy jako pilot/rezydent i czy jest to możliwe bez kursów i doświadczenia?

       Rekrutacja zazwyczaj na dany sezon zaczyna się dużo wcześniej. Czyli jeśli chcesz pracować w sezonie 2020 warto już szukać pracodawcy w okresie listopada/grudnia 2019. Nie jest to sztywna data, bo każde biuro zaczyna swoją rekrutację w innym terminie i trzeba tego po prostu pilnować. Ogłoszenia zazwyczaj znajdują się na oficjalnej stronie touroperatowa w zakładce "kariera" lub innej o podobnym znaczeniu. Znajdziecie tam wszystkie wymagania, opis stanowiska, daty itd.
       Nie mogę wam napisać co trzeba umieć i posiadać, aby się dostać - to zależy od firmy. Jedni będą wymagać doświadczenia, a inni nie. Jedni będą wymagać szkoleń/kursów, a inni nie. Jedni szukają pracowników od kwietnia do października, a inni od czerwca do września. Tutaj już wasze zadanie na przeszukanie ofert i wybranie najlepszej, na której wymagania się oczywiście załapiecie.
      Ja zaczynając zgłosiłam się bez doświadczenia jako pilot oraz bez szkoleń - ale firma sama mi zrobiła szkolenie, oraz posiadałam już trochę doświadczenia na innych dziecinach turystyki (np: biuro podróży). Czyli jak widać da się;)
       Wysyłałam/em CV i co dalej? Czekasz na telefon i najczęściej umówienie się na rozmowę kwalifikacyjną. Może to oznaczać dojechanie na nią do innego miasta w Polsce, także bądź tego świadom. Kolejne punkty to już umowa i formalności. 
       O  warunkach i pieniądzach też nie ma co za dużo pisać - zależy od firmy. Jedni mają głównie stałą podstawę, a inni system % (np: od sprzedaży wycieczek). Jedni zapewniają zakwaterowanie i wyżywienie, a inni nie. Dobrze więc rozeznajcie się w ofercie, jaką chcecie przyjąć:)
       No i na koniec mały powrót do tematu Rainbow - mają jedną fajną rzecz, której nie zauważyłam w innych biurach podróży... A mianowicie stanowisko "asystenta rezydenta". Jeśli marzysz o takiej pracy, ale nie jesteś w 100% pewien czy to dla ciebie, warto pokusić się pierw na taką możliwość:)

       Mam dzieję, że ten post wyjaśnił wam trochę kwestii i odpowiedział na nurtujące pytania - a może nawet zmobilizował kogoś do spróbowania swoich sił?:) Jeśli macie jeszcze jakieś wątpliwości to śmiało piszcie w komentarzach - albo w wiadomości prywatnej na moim instagramie: @patrycja_podhorodecka_travel
        Jeśli macie jakieś inne ciekawe "tematy" związane z pracą w turystyce, o których chcecie abym napisała, to swoje pomysły zostawcie w komentarzach pod tym postem.
     
       No i mam nadzieję, do zobaczenia na turystycznym szlaku:)

    Pozdrawiam,
    Patrycja.

    ~~~~~

    "Ziemia jest twoim okrętem, nie siedzibą"
     ∼św. Augustyn z Hippony


    Australia i Nowa Zelandia po kosztach - podsumowanie mojej wyprawy i wskazówki, jak nie wydać milionów.

    Australia i Nowa Zelandia po kosztach - podsumowanie mojej wyprawy i wskazówki, jak nie wydać milionów.





          Australia i Nowa Zelandia - koniec świata, przez wiele osób uważany za nieosiągalny ze względu na finanse: drogie bilety, drogie jedzenie i ogólne koszty życia. Cena wyprawy w te regiony z biura podróży zazwyczaj nie jest mniejsza niż 15tys zł, nie wspominając o osobistych wydatkach na miejscu, na które też przecież trzeba odłożyć pieniądze. 
        Jak więc taki szary człowiek jak ja zwiedził te kraje przez 3 miesiące nie musząc brać kredytu w banku?

       Może nim przejdziemy do rad to opiszę tam jak wyglądała moja wyprawa, bo nie każdy śledzi mnie na instagramie i oglądał relacje na bieżąco.
       Łącznie 10 tygodni - Australia, Nowa Zelandia i Singapur razem. Wylot z Berlina do Sydney 06.11 i powrót 17.01 z Auckland do Berlina. Daje to 10 tyg w podróży (6 tyg w Australii i 4 tyg w Nowej Zelandii) + 1 dzień w Singapurze ale to przez przypadek, opóźnili mi lot i miałam w rezultacie 22h wolne w Singapurze. ⠀




    Trasa w skrócie: ⠀
    • Australia: Sydney - Jervis Bay - Kosciuszko NP - Melbourne - Ocean Road - Adelaide - Coober Pedy - Uluru - Alice Springs - Cairns - Airie Beach - Brisbane - Gold Coast

    • Nowa Zelandia: Queenstown - Fiordland NP - Milford Sound - Wanaka Lake - Mt Cook NP - Tekapo Lake - Christchurch - Abel Tasman - Nelson - Wellington - Tongariro NP - Waitomo - Matamata - Rotorua - Auckland
         Ani jednego noclegu w hotelu czy motelu - tylko namiot i Couchsurfing ciągle (kilka razy płacilismy za camping w parkach narodowych bo się nie dało na dziko).  Całość zrobiona autostopem - tylko z Alice Springs do Cairns relokacja auta, no i w miastach pieszo lub busy/metro. ⠀
        Kierunek drogi, bardzo drogi. Dużo drożej niż np Hawaje na których byłam. Cała wyprawa wyniosła mnie według moich kalkulacji 10 200 złotych. W tym wszystko: bilety na trasie Berlin-Sydney, Gold Coast-Queenstown, Auckland-Berlin, ubezpieczenie zdrowotne, bus do Berlina z PL i z powrotem, jedzenie, karty sim, pamiątki, atrakcje itd.



       Podczas wyjazdu robiłam małą listę wydatków, więc się podzielę bo może komuś się przyda. A więc w tych 10 200zl mieści się:
    Wydatki ogólne:
    • 3300 PLN - bilety Berlin-Sydney i Auckland-Berlin
    • 200 PLN - ubezpieczenie biletow od kosztów rezygnacji
    • 200 PLN - ubezpieczenie zdrowotne
    • 140 PLN - bilet bus z Poznania do Berlina
    • 80 PLN - paliwo dojazd autem z Berlina do domu ⠀

    Australia:

    • 30 AUD + 20 AUD - karty sim internet (30GB)
    • 248 AUD - lot do Nowej Zelandii (z Gold Coast do Queenstown)
    • 250 AUD - rejs Wielka Rafa Koralowa
    • 45 AUD - zoo Cairns
    • 25 AUD - Uluru, bilet do parku narodowego
    • 80 AUD - za noclegi na campingach w parkach narodowych
    • 30 AUD - skydeck w Gold Coast
    • 100 AUD - relokacja campera z Alice Springs do Cairns (ubezpieczenie głównie to było i dopłata do paliwa) ⠀
    Nowa Zelandia:
    • 60 NZD - karta sim internet (25 GB)
    • 50 NZD - rejs na Milford Sound
    • 40 NZD - zakupy kolacja wigilijna
    • 25 NZD - alkohol na Nowy Rok
    • 60 NZD - Kajaki w Abel Tasman
    • 30 NZD - noclegi campingi w Parkach Narodowych
    • 60 NZD - prom między wyspami
    • 65 NZD - Waitomo Caves (jaskinia robaczków świetojańskich)
    • 60 NZD - gejzery w Rotorua ⠀
     

       Cała wydana reszta z tych 10 200zl to pieniądze, które poszły na żarcie, napoje, alkohol, komunikacja miejsca w miastach, pamiątki itd. 
    Jak widać bez tych drogich atrakcji mogłam się zmieścić nawet w 6 tys zł, ale w końcu poleciałam tam po przygodę i doświadczenia.
       Odjęłam jednak te wszystkie bilety, atrakcje, karty sim itd no i wyszło, że na resztę wydałam ok 2100zl, czyli dziennie wydawałam ok 30zl na jedzenie, picie, pamiątki itd. Taka średnia moja kalkulacja na co wydawałam pieniądze. Jak widać oszczędzanie na jedzeniu i spaniu - ale za to moc atrakcji.

    No to teraz jak to zrobić, aby nie zbankrutować?

        Jestem świadoma, że nie każdy lubi taki styl podróży jak mój - autostop, namiot na dziko itd. Ale mimo wszystko są pewne elementy, na których możemy sporo zaoszczędzić, a wciąż podróżować w bardzo dobrych warunkach. Na co więc zwrócić uwagę?

    Samochód, camper czy transport publiczny?

      Jeśli jedziesz sam to nie warto wypruwać kieszeni na samochód czy tym bardziej campera. Wypożyczenie jest drogie (a w sumie to ubezpeczenie głównie),  a w Nowej Zelandii dodatkowo PALIWO jest cholernie drogie. Jeśli nie masz z kim dzielić tych kosztów - lepiej zdecyduj się na na busy czy pociągi. Transport publiczny działa bardzo sprawnie w obu krajach.
        Jeśli już zdecydowałeś/aś się na wypożyczenie pojazdu, to co wybrać? Zdecydowanie samochód. Campery są tak drogie, że ja serio nie ogarniam czemu ludzie je biorą. Za tą kwotę można mieć mały samochód i spać codziennie w hotelu. Polecam więc większy trochę samochód i spokojnie możecie spać w bagażniku (po złożeniu tylnej kanapy) lub za 50$ kupić namiot. W Australii i Nowej Zelandii jest cała masa campingów z łazienkami, kuchniami polowymi, pralkami itd. A za miejsce dla samochodu/namiotu zapłacicie dużo mniej niż za miejsce z prądem dla campera.


    Relokacja pojazdu - co to jest?
     

       Skorzystałam z tego raz w Australii (ale wiem, że w NZ działa tak samo dobrze) i jest to super sposób na przemieszczanie się na długich odcinkach. Działa to tak, że wypożyczalnie potrzebują przetransportować auto/campera z miejsca X do miejsca Y. Jeśli dana trasa jest Ci po drodze to zgłaszasz się i jedziesz PRAWIE za darmo. Czemu prawie? Często musisz opłacić dodatkowe ubezpieczenie (u nas to było ok 12 AUD / dzień) no i nie zawsze masz paliwo w cenie (my akurat mieliśmy, ale zawsze jest limit). 
       Gdzie jest haczyk? Nie pozwiedzasz po drodze za dużo, bo masz limit czasu na dostarczenie pojazdu. Limit jest obliczany na zasadzie odległości trasy, więc spokojnie nie dadzą Ci 1 dnia na przejechanie 900km. Czasu jest zazwyczaj na tyle aby spokojnie dojechać bez pośpiechu, ale na większe zwiedzanie po drodze nie ma co liczyć.


    Na co zwrócić uwagę wypożyczając samochód/campera i gdzie nimi nocować?

       Przy wypożyczaniu zwracamy uwagę na to samo co w każdym innym kraju, gdy bierzesz samochód - ubezpieczenie (zawsze pełne), czy mamy limit kilometrów i czy posiadamy wszystkie wymagane dokumenty. Nie dajcie się nabrać na niepełne ubezpieczenia, bo zapłacicie miliony monet. Zwłaszcza w Australii jest masa dzikich zwierząt (starajcie się unikać podróżowania samochodem po zmroku, kangury skaczą pod koła gorzej niż nasze polskie sarny), a jeśli nie macie ubezpieczenia to za naprawę auta płacicie sami - a potrącenie kangura to nie jest potrącenie lisa czy psa.

    Spanie w trasie i w mieście.

       Polecam noclegi na campingach. W Australii i Nowej Zelandii jest ich cała masa i a bardzo różnym standardzie - niektóre mają normalnie nawet baseny, saunę itd. Oczywiście wszystkie dobre campingi są płatne, najczęściej między 15-40$ w zależności od wielkości pojazdu oraz czy potrzebujemy miejsce z prądem (dla campera). Dla backpackerów polecam darmowe campingi bo takich też jest sporo, ale musicie się liczyć z tym, że w większości ich udogodnienia to max TOITOI na uboczu.
       Polecam pobranie aplikacji na telefon jak WIKICAMPS czy CAMPERMATE - znajdziecie tam wiele campingów wraz z podanymi cenami i udogodnieniami (również te darmowe). Nie polecam noclegów na dziko w Parkach Narodowych bo tam mega pilnują i mandaty są duże.
        Oczywiście dla wygodnych osób są też hostele i motele i cała masa innej bazy noclegowej:) Zależy od grubości waszego portfela. Wiem też, że są aplikacje, dzięki którym macie zniżki na niektóre hostele i inne obiekty noclegowe - ale niestety nie podam wam nazwy, bo nie korzystałam z nich (spałam tylko w namiocie i na Couchsurfing), ale słyszałam od innych backpackerów, że z takich korzystają. Poszukajcie na necie jakiś info!:)
       No dobra, nie mam grubego portfela, ale w mieście spać trzeba, nie? Polecam sprawdzić AirBnB - czasem są mega okazje. No i moja ukochana forma, czyli COUCHSURFING. Jest to portal, gdzie podróżnicy oferują noclegi u siebie całkowicie za darmo. Nie jest to jednak hotel, pamiętajcie. Mogą oferować pokój, sofę w salonie albo kawałek podłogi w swoim pokoju. Zazwyczaj wszystkie "udogodnienia" mają opisane na swoim profilu. Jak zacząć korzystać? Pobierasz aplikację, uzupełniasz profil (dodaj sporo zdjęć i dobrze uzupełnij informacje) i później szukasz gospodarzy. Warto sprawdzać opinie, które opublikowali inni na ich profilu aby uniknąć nieprzyjemnych sytuacji (nigdy nie wiesz na kogo trafisz). Pamiętaj, że dobrze po powrocie jest też zaoferować swój dom dla innych - to działa w obie strony. Co jest w tym zajebistego? Poznajesz masę ludzi, często lokalnych i jest to całkowicie za darmo. O samym Couchsurfingu pojawi się też osobny post, także obserwujcie:)

    Bilety lotnicze.

       Jeśli chodzi o dostanie się z Europy do Australii/Nowej Zelandii to polecam szukać już połączeń na ok 6 miesięcy do przodu. Najtańsze z moich obserwacji są loty z Berlina i Aten (przez Singapur) oraz Londynu (przez Chiny). Mnie udało się jak widzieliście upolować mega tanio, ale to dzięki taniej linii Scoot (taki WizzAir tylko międzykontynentalny). Ale trzeba mieć świadomość, że nie czekają na nas luksusy jak posiłek czy darmowe piwo w trakcie lotu.
       Ważne aby zwracać uwagę na to, aby lot był na 1 bilecie - czyli nie kupujemy osobno lotu np: Berlin-Singapur i osobno Singapur do Sydney, bo jeśli są osobno i mamy opóźnienie/odwołany lot to jesteśmy w dupie. Po prostu.


    Wyżywienie - jak jeść i nie bankrutować.

        Jedzenie to kolejna ważna sprawa - w końcu bez tego się nie obejdzie. Oczywiście jak w każdym innym kraju, tak samo jak w AU i NZ najtaniej podczas dłuższej podróży wychodzi gotowanie samemu. Można kupić mini gazówkę turystyczną, grzałkę do wody i inne tego typu rzeczy, które pozwalają na spokojnie przygotowanie posiłku. Jedzenie najtańsze jest zawsze w większych marketach.
       Jeszcze taniej - czyli wersja backpackera/autostopowicza. Polecam głównie suchy prowiant, który się nam nie zepsuje przy wysokich temperaturach np: puszki, zupki chińskie, mleko w proszku, wafle ryżowe itd. Wiadomo, że zdrowa żywność też jest ważna, ale jak nie macie lodówki to szkoda wydawać i marnować jedzenia. Kupujcie je wtedy na bieżąco o ile jest taka możliwość.
       Jeśli chodzi o fast foody to jest ich masa tak samo jak w Europie. Polecam pobieranie aplikacji na telefon (np: McDownalda) często tam są zniżki i można kupić jedzenie czy zimną mrożoną kawę w bardzo niskiej cenie.
       Tak czy siak polecam każdemu z was spróbować chociaż raz w trakcie podróży czegoś regionalnego w fajnym miejscu - mięso z kangura w Australii czy baraniny w Nowej Zelandii. Chodzi tutaj o sam fakt poznania kuchni - i zarazem kultury:)

    GPS i kontakt ze światem.

       Na wszystko jest jedno rozwiązane - karta z internetem. W Australii ok 30 AUD za kartę z 30 GB neta, a Nowa Zelandia drożej ok 60 NZD za 25BG neta. Oczywiście jak nie używacie tyle to taniej można kupić mniejszy pakiet - wszystko zależy ile korzystacie z mediów na swoim telefonie i na co planujecie tego neta używać. Oczywiście dobre rozwiązanie to też połączenie tego z GPS. Super, ale pamiętajcie, że często poza miastami w obu krajach nie ma sygnału. Polecam więc pobranie wcześniej (najlepiej gdzieś na jakimś darmowym wifi) mapy offline i problem z głowy.
       Jeśli nie planujesz kontaktu ze światem i szkoda Ci hajsy na kartę do telefonu - pobierz wcześniej w domu (albo właśnie innym miejscu z wifi) mapy offline aby mieć jakiś GPS na trasę.

    Atrakcje też kosztują - da się taniej?

       Zawsze się da, a przynajmniej można spróbować:) Polecam zwłaszcza w NZ aplikację/stronę ze zniżkami BOOK ME, które są takim odpowiednikiem naszego groupona. Można tam znaleźć serio fajne promocje np na Hobbitona czy jaskinie robaczków świętojańskich. Oczywiście są haczyki - tylko określone terminy, często bezzwrotne itd. Ale jak widać da się:)


    Najtańszy sposób - czyli zwiedzanie po mojemu.

       Jeśli nie jesteś wymagającą osobą i zależy ci na największej przygodzie ever, to polecam mój sposób - najtańszy bilet jaki się znajdzie (czyli bez posiłku itd), plecak, autostop, couchsurfing i jedzenie z marketu! To wszystko nie tylko składa się na tani wyjazd, ale również niesamowitą przygodę, której nie da ci żadne biuro podróży . 


    Jeśli macie kochani jakieś pytania to śmiało zadawajcie w komentarzach:)

    Pozdrawiam,
    Patrycja:)




    ⠀~~~~~


    "W spełnianiu marzeń najgorsze jest zdecydowanie się na działanie. 

    Reszta to tylko kwestia wytrwałości"

    Poradnik Camp USA #6 - Jak tanio podróżować po USA? Ameryka za 1200$.

    Poradnik Camp USA #6 - Jak tanio podróżować po USA? Ameryka za 1200$.


       Czytając niektóre wypowiedzi, posty i komentarze osób, które były i zwiedzały Stany Zjednoczone, byłam momentami przerażona jak za zarobione na Campie 1200$ mam zwiedzać Amerykę, w dodatku "mega drogą" Kalifornię i to przez niemal cały miesiąc? Jak jeść? Jak wypożyczać auto? Gdzie spać?
       Zaczęłam więc rozglądać się głębiej, pisałam z ludźmi z grona bliskiego memu sercu, czyli: autostopowiczów. Zbierałam wszelkie możliwe informacje jak zrobić to po taniości, jak to jest, że niektórzy wydali przez 3 tygodnie tylko po 1000-1500$? 
       Dziś i ja jestem jedną z tych osób, które  wydały przez miesiąc w Stanach jedyne 1200$.



    Czym podróżować?

       Po USA można podróżować na wiele sposobów. Dobór środka transportu zależy głównie od tego gdzie i co chcemy zobaczyć, ile mamy na to czasu oraz ile środków pieniężnych chcemy na to przeznaczyć. Postaram się przybliżyć wam krótko kilka możliwości: 

    -samochód - jest to najwygodniejsza i moim zdaniem najlepsza możliwość, dlatego o niej rozpiszę się najwięcej. Nie jest to drogie (o ile podróżujecie w grupie), szybko się przemieszczacie, nie jesteście zależni od nikogo ani niczego, no i mega wygoda. Jeśli planujecie dużo miejsc (pamiętajmy, że odległości w Stanach są bardzo duże) a czasu jest niewiele, auto to najlepsze co można zrobić. Paliwo jest tanie, o ile wiecie gdzie tankować. Nie róbcie tego w pobliżu Parków Narodowych, bo różnice są nawet po ok 2$ na galonie. Lepiej zatankować wcześniej, a potem kolejny raz gdzieś już kawałek za Parkiem. Nie zapominajmy też o zatankowaniu samochodu do pełna przed oddaniem. W innym wypadku, wypożyczalnia doliczy do naszego rachunku kwotę za zatankowanie samochodu przez firmę. Koszt auta zależy od tego jak duże chcecie auto, jakiej klasy i na jaki okres czasu, no i z jakim ubezpieczeniem. Auto można kierować mając 21 lat, jednak kierowca powyżej 25 roku życia płaci mniej za ubezpieczenie. Warto mieć to na uwadze, chcąc zaoszczędzić kilka $ na dniu. Co więcej z przydatnych informacji? Międzynarodowe prawo jazdy nie jest wymagane, no i mitem jest, że bez kredytówki nie wypożyczycie auta. Da się, ale często proszą o bilet powrotny, oraz z góry ściagają daną kwotę za auto. Auto można rezerwować wcześniej na różnych stronach, ale ja nie jestem tego zwolennikiem. Wypożyczalni w miastach jak NYC, LA, Vegas, San Francisco czy Miami jest tyle, że na 1000% znajdziecie na miejscu coś dla siebie. No i wiecie co bierzecie. My wypożyczyliśmy bez rezerwacji busa 15osobowego na kartę debetową:)
       Dodatkowe info: możesz prowadzić samochód po wypiciu 1-2 piw (standard amerykański – 0,3 l). Jednak zależy to od Stanu, więc warto sprawdzić wymogi dla danego obszaru. W razie kontroli policji pamiętajcie, aby nie wykonywać gwałtownych ruchów i powinno ręce mieć na kierownicy.
    Nasz busik i Wesoła Ekipa! - Dolina Monumentów.

    - autostop - najtańsza forma podróży. Nie byłabym sobą, jakbym nie wspomniała o moim ulubionym sposobie na zwiedzanie:) Mimo wszystko w USA tego nie robiłam i osobiście raczej nie polecam. W wielu Stanach jest to nielegalne, a mandaty sięgają nawet 500$ (info od osoby, co taki mandat dostała). Dodatkowo pamiętajcie, że taki sposób na podróżowanie jest 'wielką niewiadomą', więc ciężko rozplanować coś w czasie, bo nigdy nie wiesz co i kiedy uda Ci się złapać. Dodatkowo pamiętaj, że do miejsc jak Parki Narodowe zazwyczaj jeżdżą turyści albo rodziny na wypoczynek - więc samochody są zazwyczaj załadowane klamotami na wyjazd. 

    - pociągi, busy i samoloty -  samoloty to najlepsza opcja jak szybko chcecie się przedostać np: z jednego wybrzeża na drugie. Ceny są różne w zależności od linii lotniczych i terminów. Ja polecam rezerwować na min miesiąc przed. Co do busów i pociągów - fajna opcja jak np jesteście sami, albo w parze i chcecie się przedostać z miasta do miasta na większej odległości. Mimo wszystko jest to często dość droga forma podróży, do tego na dłuższy dystans niewygodna i zabierająca dużo czasu.


    Gdzie spać?

      Spanie w US bez wydawania miliona monet? Jasne, że się da. Ba... Da się nawet za frajer! Tak, spanie za darmo w Ameryce to nic dziwnego i wiele ludzi to praktykuje. Jednak często wiąże się to z lekką niewygodą, dyskomfortem, brakiem ciągłego dostępu do prysznica, ale za to daje przygodę życia! Więc co ja polecam?
      
    - campingi - fajna i tania opcja zwłaszcza w Parkach Narodowych. Zazwyczaj płaci się za 'miejsce' ok 10$, a na takim miejscu może spać 8 osób (my byliśmy w 10 nawet :D). Cena więc niewielka, a macie legalne kimanko - rozkładacie namiot i jazda! Gdzie jest haczyk? W parkach jak Yosemite, Zion, Grand Canyon i inne mocno popularne parki, często na 4 miesiące przed nie ma już wolnych miejsc! Więc albo rezerwujecie wcześniej, albo szukacie na pałę na miejscu może coś się zwolniło, albo szukacie na campingach 'first come' które są bez rezerwacji, ale tam mega wcześnie rano musicie być, by znaleźć miejscówkę. 

    Jedyny camping gdzie bez rezerwacji znaleźliśmy miejscówkę - Wielki Kanion:)

    - na dziko - nie słuchajcie, że w US nie da się spać na dziko. My przez te 3 tygodnie niemal codziennie tak spaliśmy. Na żwirku, na piasku, gdzieś na dzikim parkingu przy drodze. Trzeba jedynie patrzeć aby nie wrypać się na teren prywatny (jest ich mega dużo w Stanach) oraz aby nie rzucać się w oczy. Spanie pośród amerykańskiego niczego to najlepsza frajda z rozgwieżdżonego nieba:) 

    - couchsurfing -  spanie za free u amerykanów? Działa tam świetnie! Jest to mega opcja zwłaszcza w większych miastach, a ludzie są bardzo pomocni. Konto na stronie CS to dla mnie zawsze podstawa do taniego podróżowania. W dodatku to mega przygoda i możliwość poznania świetnych ludzi. Pamiętajcie, aby mieć ze sobą jakiś 'prezent' za to, że nas ktoś przyjął pod swój dach. Najlepiej przywieźć coś z Polski, albo nawet po prostu ugotować fajną kolację:) Gdzie jest trud? Że ciężko znaleźć CS na więcej niż 2/3 osoby, więc jak zwiedzacie w grupie, może być konieczne szukanie dwóch lub więcej hostów.

    - hotele i Airbnb - hotele to najdroższa opcja, którą ja osobiście odradzam. Jedynie w Vegas, o tak, tam trzeba mieć hotel, ale tam jest to mega tanie! Hotele nawet przy głównej ulicy są tanie i naprawdę fajne, a jak cebula ma się jeszcze lepiej zgadzać, to możecie tak jak my wziąć pokój 2osobowy i spać tam w 5 osób. Owszem, da się i nikt nie sprawdza :D Ewentualnie jak serio jesteście w kropce, nie ma czasu na szukanie CS a w centrum miasta spanie na dziko odpada, to szukajcie hosteli/moteli lub po prostu Airbnb. Tam często za małą kwotę można dostać całkiem fajne łóżko.


    Zakupy w USA. 
    Gdzie jeść i co kupić na wyjazd?

        Jedzenie w USA to kwestia ciężka. Mało kto chce żyć przez ten miesiąc na fastfoodach, a zdrowa żywność jest tam często bardzo droga. Jak więc znaleźć wyjście z tej sytuacji? Kupowanie i przygotowywanie żywności samemu. Polecam zwłaszcza sklepy Walmart - są tanie, jest ich wszędzie pełno i mają duży wybór. Zupki chińskie za 20 centów, chleb tostowy za 1 dolara, do tego kupicie dżem i inne dodatki i posiłek gotowy. Jasne, nie jest to najzdrowsze, jednak lepsze niż KFC czy inne śmieciowe żarcie, a zawsze w Walmacie możecie kupić owoce czy warzywa, jednak są one na pewno droższe. Jeśli myślicie: jak zagotować wodę w trakcie drogi na zupkę? Moja odpowiedź: w 90% stacji dadzą wam wrzątek za free. My tak ciągle robiliśmy i codziennie rano kawa/herbata lub zupki chińskie na szybko. Da się? Jasne, tylko trzeba kombinować:)
       Co jeszcze warto kupić na podróżowanie? Namiot i śpiwór. Oczywiście, jeśli nie macie tego ze sobą z Polski. Będzie to wam potrzebne zwłaszcza jak planujecie spanie na campingach czy na dziko. Obie te rzeczy również dostaniecie w Walmarcie.

    Nasze zakupy w Walmarcie! :D


    Dodatkowe info ode mnie, dla was.
        Jest w US kilka ważnych rzeczy, o których warto pamiętać, a nie zawsze każdy ma o ich jakiekolwiek pojęcie. Dorzucam więc kilka info od siebie, które pomogą wam zaoszczędzić trochę pieniędzy. 

    - karta Annual Pass do Parków Narodowych -  wjazd do Parków w USA nie jest za frajer. Jeśli planujecie jechać do 3 lub więcej parków, najtaniej wyjdzie kupno za ok 80$ karty Annual Pass, która obejmuje całe auto, wszystkie parki narodowe w Stanach, jest ważna rok czasu i nie ma limitu na ilość wjazdów do Parków. Składacie się na taką kartę razem i macie z głowy. Osobno za każdym razem wjazd do Parku za osobę to nawet 20$ na głowę.    

    - wifi na każdym kroku - uważam, ze kupowanie specjalnie karty za 40$ dla chwili internetu to strata hajsu. WiFi w US jest niemal wszędzie i za darmo. Bary, restauracje, hotele, niemal wszędzie jesteście w stanie znaleźć jakąś okazję do kontaktu ze światem. Owszem, problem robi się np w Parkach Narodowych, gdzie nie zawsze jest bezpłatne wifi. No ale chyba te 2/3 dni każdy z nas jest w stanie przeżyć bez facebooka, prawda?    

    - zwiedzanie centrum wielkiego miasta - tutaj sprawa jest cięższa. Parkingi są często drogie i przepełnione, a korki masakryczne, więc podróżowanie autem odpada. Najlepsza i najtańsza opcja to moim zdaniem metro i pociągi, jednak nie wszędzie jest to też tak dobrze rozwinięte: np w Los Angeles. Do wielu miejsc aby dotrzeć trzeba się przesiadać nawet po kilka razy. Co więc polecam? A no na przykład Uber. Zwłaszcza w godzinach porannych i przedpołudniowych ceny są wręcz śmieszne i jak jedziecie w np 4 osoby, to wychodzi was nawet po 3 dolary za osobę. Dodatkowo jeśli odległości nie są przerażające między punktami jakie chcecie zobaczyć, to warto rozważyć wypożyczenie roweru. 

    -co warto rezerwować wcześniej? - przede wszystkim atrakcje w miastach. Np rejs na Alcatraz w San Francisco, wjazd na Top of the Rock w NYC, czy wejście do Kanionu Antylopy. Są pewnie atrakcje, które są tak przepełnione, że czasem kupienie biletu na miejscu na 'już' jest niemożliwe i trzeba czekać nawet kilka godzin w pełnym słońcu. 

     Co wcześniej zaplanować i w jaki sposób?
       Powstaje więc pytanie: to planować coś wcześniej czy nie? Moje doświadczenie mówi, że warto mieć jedynie wstępny plan: co chcemy zobaczyć (jakie miasta, parki narodowe itd) i ile czasu na to potrzebujemy, uwzględniając odległości i czas jaki spędzamy w aucie na dojazdach. Ja do tego zazwyczaj używam zwykłego google mapy:) W zależności ile atrakcji, rozplanujcie np: 2 dni w LA, potem dojazd do SF, tam 3 dni, potem do Yosemite itd. Pozwoli wam to mieć zarys tego co chcecie zobaczyć i aby iść z jakimś planem. Odpuście jednak rezerwacje campingów i innych spraw. Wiecie ile radości daje dreszczyk emocji, że nie wiesz gdzie spędzisz kolejną noc? Spanie na dziko jest mega sprawą. Możecie poszukać CS, ale też nie wcześniej niż tydzień przed przyjazdem. Auto też ogarnijcie na miejscu, z doświadczenia wiem, że nie jest to rzecz trudna. Lepiej też wcześniej zebrać ekipę - w końcu każdy ma swoje preferencje, więc razem wcześniej warto dogadać co kto chce zobaczyć i na czym mu zależy;)

        Ja podróżowałam z ekipą 10 znajomych. Wynajęliśmy 15 osobowego busa na 3 tygodnie i zwiedziliśmy miejsca jak LA, Malibu, Big Sur, San Francisco, Yosemite NP, Dolina Śmierci, Zion NP, Bryce NP, Dolina Monumentów, Wielki Kanion, Kanion Antylopy, a nawet posiedzieliśmy chwilę w westernowych miasteczkach na słynnej Route 66. 
        Ile mnie wyniósł ten wyjazd?
       1200$ za 3 tygodnie. 
       W tym wszystko: pamiątki, auto, paliwo, wejścia na atrakcje, jedzenie a nawet... skok ze spadochronem! Tak, 250$ wydałam na sam skok ze spadochronem. Więc można powiedzieć, że wydałam niecały tysiąc dolarów na 3 tygodnie podróży po USA. Da się? Jasne.
         Wystarczy trochę odejść od znanej strefy komfortu!:)

        Kochani! 
      Jeśli posiadacie jakieś pytania odnośnie postu i ogólnie tematu podróży po USA - piszcie śmiało w komentarzach. Z chęcią wam odpowiem, jeśli będę potrafiła:) Post ten powstał z myślą  głównie o osobach, które lecą na Camp pierwszy raz tak samo jak ja rok temu - nie musicie się ograniczać w marzeniach, tylko odpowiednio je rozplanujcie!

    Pozdrawiam,
    Patrycja:)


    ~~~~~
    " Żyje się tylko raz, ale jeśli się postarasz,
    to ten jeden raz wystarczy."

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...